Nagła zmiana decyzji.~Samantha
Obudził mnie po chyba 6 godzinach pilnowania tego śpiącego ćpuna. Jak mogłam do tego dopuścić żeby Aleks spędził całą noc na nogach?
Pamiętam jak raz się przebudziłam w środku nocy. Max krzyczał na całe gardło, że potrzebuje prochy i mamy mu je dać. Oczywiście prócz mnie, obudził on też Magie, więc musiałam się nią zająć. Teraz cała trójka smacznie spała jednak a ja sączyłam w ciszy moją poranną kawę, siedząc na parapecie i wyrzucając popiół z papierosa za okno.
- Ciekawe co ty tam robisz Joanno. Ty, twoja matka i twój kochany fotograf...- Westchnęłm i podkuliłam nogi pod brode nim usłyszałam przed sobą szmer. Czyżby Max się budził?
Powoli zeskakuje parapetu i podchodze do kanapy. Widze tam zalanego potem mężczyznę z czymś pomarańczowo- żółtym na koszulce. Dopiero potem dopada mnie kwaśny zapach wymiocin i wiem o co chodzi. Łapie go za dłoń i nim mógł stawić opór, zmusiłam go do siadu. Powoli zdjęłam mu koszulke i podałam kubek z herbatą. Obserwowałam jak pierw się krzywi, pijąc gorącą herbate a potem maluje się na jego twarzy ulga. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie i wstałam z kanapy chcąc zaprać koszulke. On jednak zatrzymał mnie, łapiąc moją dłoń.
- Jak się nazywasz?- Zapytał zachrypniętym głosem, patrząc na mnie zagubiony. Czułam jego strach, to że jest otoczony obcymi którzy chcą mu pomóc. Uśmiechnęłam się do niego ciepło i pogłaskałam jego przydługie włosy.
- Nazywam się Samantha, i jestem przyjaciółką Aleksa. Znasz go, prawda?- Spojrzałam na drzwi do sypialni gdzie przez moment było widać chłopaka z dziewczyną. Max podążył za mną wzrokiem i nagle się zerwał z kanapy strącając kubek.
- Niech on tylko ją tknie a go za...
- Max uspokoj się.- Stanęłam przed nim i dając dłonie na jego policzki, zmusiłam go by spojrzał w me oczy.- Uspokój się. On tylko ją pilnuje. Daj mi odpocząc...- Powiedziałam dość spokojnie i łagodnie.- Chodź na spacer. Dobrze on Ci zrobi...
Pamiętam jak raz się przebudziłam w środku nocy. Max krzyczał na całe gardło, że potrzebuje prochy i mamy mu je dać. Oczywiście prócz mnie, obudził on też Magie, więc musiałam się nią zająć. Teraz cała trójka smacznie spała jednak a ja sączyłam w ciszy moją poranną kawę, siedząc na parapecie i wyrzucając popiół z papierosa za okno.
- Ciekawe co ty tam robisz Joanno. Ty, twoja matka i twój kochany fotograf...- Westchnęłm i podkuliłam nogi pod brode nim usłyszałam przed sobą szmer. Czyżby Max się budził?
Powoli zeskakuje parapetu i podchodze do kanapy. Widze tam zalanego potem mężczyznę z czymś pomarańczowo- żółtym na koszulce. Dopiero potem dopada mnie kwaśny zapach wymiocin i wiem o co chodzi. Łapie go za dłoń i nim mógł stawić opór, zmusiłam go do siadu. Powoli zdjęłam mu koszulke i podałam kubek z herbatą. Obserwowałam jak pierw się krzywi, pijąc gorącą herbate a potem maluje się na jego twarzy ulga. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie i wstałam z kanapy chcąc zaprać koszulke. On jednak zatrzymał mnie, łapiąc moją dłoń.
- Jak się nazywasz?- Zapytał zachrypniętym głosem, patrząc na mnie zagubiony. Czułam jego strach, to że jest otoczony obcymi którzy chcą mu pomóc. Uśmiechnęłam się do niego ciepło i pogłaskałam jego przydługie włosy.
- Nazywam się Samantha, i jestem przyjaciółką Aleksa. Znasz go, prawda?- Spojrzałam na drzwi do sypialni gdzie przez moment było widać chłopaka z dziewczyną. Max podążył za mną wzrokiem i nagle się zerwał z kanapy strącając kubek.
- Niech on tylko ją tknie a go za...
- Max uspokoj się.- Stanęłam przed nim i dając dłonie na jego policzki, zmusiłam go by spojrzał w me oczy.- Uspokój się. On tylko ją pilnuje. Daj mi odpocząc...- Powiedziałam dość spokojnie i łagodnie.- Chodź na spacer. Dobrze on Ci zrobi...
Komentarze
Prześlij komentarz