Nagłe zmiany planów. ~ Joanna
Patrząc w lustro, nie mogłam ukryć zdziwienia z tego, co się wczoraj stało. Czesząc włosy, myślałam o tym jaki był boski w te klocki. Powoli wyjęłam z torby kosmetyczkę i pochyliłam się nad śmierdzącym chemią zlewem.
'I kto by pomyślał, że tak nagle by do tego doszlo...' westchnęłam w duchu, malując oczy, 'A może wczoraj coś się stało? Może potrzebował tylko, by się odprężyć i ja...'
Tusz wypadł mi z dłoni i uderzył ze stukotem o ceramikę zlewu. Nie, to nie mogła być prawda, przecież on... Potrząsłam szybko głową i ubrałam bojówki moro i czarną bokserkę.
Gdy wychodziłam z łazienki, w mieszkanku panował zapach kawy i tostów. Szybko więc pobiegłam do niego i wskoczyłam mu na plecy rozbawiona.
- Co tam robisz, artysto? - wyszeptałam mu do ucha czując, jak jego dłonie trzymają me uda.
- A ja? Chcę Cię utuczyć i zjeść, landryneczko... - zaśmiał się i przenosząc mnie na stół, pochylił się nade mną i ugryzł mnie w szyję, rozszerzając mi uda.
Nie umiałam zaprotestować. Powoli czułam, jak podwija mi koszulkę, a gdy zacisnęłam znów uda, poczułam jak coś je blokuje.
- Tak na szybko... Proszę, Joanno...
- Ja. Jarli nie!... Ja mam pracę. Zostaw mnie teraz. - zamknęłam oczy mocno i próbowałam go odepchnąć.
Komentarze
Prześlij komentarz