Jarli
Już byłem tak blisko, już miałem jej pokazać, na co mnie stać, gdy ona nagle złapała mnie za ramię i kopniakiem odepchnęła mnie od siebie.
- Mówiłam, że nie. Mam pracę. - burknęła cicho w moją stronę i poprawiając koszulkę, złapała za torebkę i prawie wybiegła z mieszkania. Wiedziałem jednak, że wróci. Zawsze wracała, a teraz wróci, bo ma dla kogo.
Zaśmiałem się w duchu, a po chwili spoważniałem i spojrzałem znów w stronę telefonu. Tęskno wybrałem jej numer, ale odsłuchałem znów to samo.
"Hey tu Magie. Nie mogę teraz odebrać. Nagraj wiadomość !"
Mogłem się założyć, że albo ten cały Max rozłącza mnie z nią albo ma wyłączony całkiem dźwięk. Westchnąłem więc tylko cicho i zaczesując włosy w tył, związałem je w kikik z tyłu i ruszyłem do mojej małej, łazienkowej ciemni, gdzie zamknąłem się na dobre kilka godzin, jedynie z kawą i ostatnim filmem pełnym zdjęć. Powoli otwarłem metalową obudowę, starając sie znów nie rozciąć palca. Wyjąłem film, wymacałem dobry koniec i żmudnym ruchem nawinąłem na rolkę film.
Gdy zamknąłem już puszkę i zaświeciłem światło, zająłem się odmierzaniem chemii i wlewaniem jej do puszki przez otwór u góry. Ustawiłem alarm i zostało mi czekanie i mieszanie puszki, by dobrze wymieszac film z chemią.
*
Godzinę później, gdy film w ciemni się suszył, leżałem na kanapie i wpatrując się w sufit, myślałem o tym wszystkim. O tym, co mnie otaczało i na co mi to.
Na co mi to?
Na co...
Komentarze
Prześlij komentarz