Samantha
Znaleźliśmy ją w marnym stanie. Leżała na łóżku, opatulona trzema kocami i z grubą warstwą bandaży na głowie. Widać było jak niechlujnie nałożowy bandaż powoli przeciekał krwią w jednym miejscu. Jej gęste, czarne włosy miejscami były jednak ubrudzone krwią i chyba też kawą.
Aleks kazał zająć mi się jej głową, gdy ten uspokajał narkomana. Wysłuchaliśmy historii jaką nam opowiedział, a ja próbowałam jak najbardziej profesjonalnie zrobić opatrunek dziewczynie.
Na moje oko miała ona z dobre dziewietnaście lat. Drobna, jednak lekko umięśniona budowa ciała świadczyła, że dba o siebie. Tak samo włosy. Były naturalnie ciemne i miękkie. Aż jej zazdrościłam tych włosów.
Godzinę później siedzieliśmy w kuchni przy kawie tam, gdzie była plama krwi i kawy. Dyskutowaliśmy otwarcie, co o tym wszystkim myślimy. Rodzeństwo spało. On na lekach nasennych co myślał, że to anfa, ona z wycięczonego organizmu.
- Sądzisz, że to prawda? - zapytałam, patrząc na mężczyznę śpiącego na kanapie. - Że ona chciała go zamknąć w domu, a on tylko się bał, iż sobie coś zrobi?
Spojrzał na mnie swym zmęczonym wzrokiem i potarł swą skroń.
- Nie mam pojęcia. Mogło mu się to przyśnić lub być prawdą. Dowiemy się jak było, gdy Magie się obudzi...
Więc czekaliśmy. W miedzy czasie nasza rozmowa przerodziła się w klótnię, a dziewczyna się obudziła.
- Jesteśmy u Ciebie w mieszkaniu. Jesteśmy znajomymi Maksa... - wyjaśnił jej Aleks i uśmiechnął się do niej ciepło. Pierwszy raz widziałam chyba u niego ten uśmiech, ale nie czas na zazdrość. Złapałam delikatnie dłoń dziewczyny.
- Pamiętasz cokolwiek? Co się stało lub o co się pokłóciliście? - pytałam powoli, patrząc jej w oczy i szukając wskazówek. Aleks za ten czas przyniósł butelkę wody i pomógł jej usiąść.
- Pamiętam... - odezwał się jej cichutki, łagodny głos. - Chciałam iść do pracy, załatwić jakieś chorobowe czy coś, by się zająć Maksem... Ale on wpadł w szał... - złapała się za głowę i skrzywiła. - Krzyczał, że chce go zamknąć i jechać się dupić z Jarlim... - przeszedł ją dreszcz, gdy Aleks chciał ją dotknąć w ramię i od razu się od niego odsunęła.
- Magie, czy Jarli Cię dotykał wbrew woli? - zapytałam, zapominając o Maksie. Obserwowaliśmy jak jej oczy ciemnieją, a po chwili wypełniają się łzami. Powoli obiełam ją w pasie i przytuliłam, by uspokoić ranną dziewczynę.
Komentarze
Prześlij komentarz