Magie
Głowa pulsowała mi z niemożliwym bólem. Nie miałam sił się unieść, byłam taka ciężka i ospała. Leżąc jednak, czułam jak z każdym wdechem zaczyna mnie każdy skrawek ciała palić, a same płuca mieszczą coraz mniej powietrza. Potrzebowałam pomocy. Powoli, bardzo powoli otworzyłam zaschnięte usta. Czułam w nich nadal gorzkawy posmak kawy. Nie potrafiłam wydusić z siebie jednak żadnego słowa...
Gdy otwarłam wreszcie oczy, czułam głód i pragnienie. Słyszałam najpierw oddalone i ciche słowa, które po chwili dawałam radę rozróżnić, aż wreszcie i rozpoznać głosy. Oczy za ten czas przywykły już do rażącego światła, a w palcach u rąk powoli odzyskiwałam czucie.
- ... Potrzebuje opieki lekarza! Nie może zostać sama jeszcze w takim stanie! - mówił damski głos, szybko i głośno. Był spokojny z brzmienia. Kolejny głos był męski, twardy i zachrypnięty.
- Ale co? Mamy ich obu zabrać? Jego pilnować, ją pilnowac i...
- Właśnie. Jeszcze on... Co z nim zrobimy?
- Nie wiem. Ale sam też nie może zostać i...
- A my musimy wracać jescze przez całe miasto i...
- Wo...wody... - wyszeptałam i wyciągnęłam drżącą dłoń przed siebie. Wydawało mi się, że w zwolnionym tępie, poruszała się przed moją twarzą, a oni podbiegli do mnie.
Ukazała mi się najpierw niewyraźna, czarna i szara plama. Potem z wyostrzeniem, zauważyłam chmarę dredów, obejmujacą męską twarz. Ma może do 25 lat. Na twarzy kilka zbliźbień i dwudniowy zarost. Ona miała piękne, srebne włosy upięte w kok, twarz delikatną i bez skazy. Uśmiechnęłam się do nich odrobinę jak dziecko, a po chwili uspokoiłam ich ruchem ręki, gdy zasypali mnie pytaniami.
- Gdzie Max? - zapytałam na początku, a gdy spojrzeli na siebie zmieszani, westchnęł i kontynuowałam. - Gdzie jestem i kim wy jesteście? I co się stało?
Komentarze
Prześlij komentarz