Pobudka~Aleks
Odrobinę przestraszony ocknąłem się w cieple. Nie był to ten stary, zmarznięty, śmierdzący grzybem strych, gdzie spałem na wyleżałym materacu. Była to sypialnia z ciepłym, miękkim łóżkiem, delikatną pościelą i pachnącą...
- Cynamon...- stwierdziłem z uśmiechem, wtulając nos w małą poduszeczkę. Spałem w łóżku Samanthy. Ale gdzie była ona? Przesunąłem puste i już dawno zimne miejsce obok mnie.
Pewnie już wyszła do pracy, a mnie dała sie wyspać. Eh... Wsunąłem dłonie pod głowę i wpatrzyłem się w śnieżnobiały sufit, myśląc o tym wszystkim, co się zeszłej nocy działo. Ze wstydem przyłapałem się na tym, że znów wtulałem sie w tą mała poduszkę, zaciągając sie tym rozkosznym zapachem. Tak bardzo jednak przypominał mi o moim starym domu... Nie mogłem.
Ile to juz minęło... Z dobre siedem lat poza domem jestem... Przewróciłem się na brzuch i spojrzałem na drzwi. Poczułem zimno, gdy kołdra odsłoniła me nagie plecy pełne siniaków. Ajć...
- Aleks, dziś kończysz 25 lat, leżysz na wpół nago u koleżanki i nie masz przyszłości. Brawa ci, naprawdę. - zakpiłem sam z siebie i zamknąłem oczy. Otwarłem je jednak prędko, gdy usłyszałem, że ktoś krząta się po mieszkanku. Cholera!
Komentarze
Prześlij komentarz