Nagły wzrot akcji~ Joanna
Słyszałam aż za dobrze ten przerażający krzyk od Sam i zwątpiłam w to, co on jej robił. Szybko przyniosłam mu bandaże, coś do usztywnienia i leki przeciwbólowe.
- Ja muszę już lecieć... Pa. - pożegnałam się prędko i wybiegłam z mieszkania, nie chcąc im przeszkadzać. Widziałam, jak się o nią troszczył, więc i tak nie miałabym co tam robić. Wsiadłam na motor i ruszyłam przez miasto, z powrotem do Jarliego. Jednak już u progu usłyszałam jego dziwną rozmowę przez telefon. Gdy ją zakończył, otworzył drzwi i zaskoczony wpatrywał się we mnie.
- Jo...joanno. Coś sie stało? - zapytał, próbując ukryć podenerwowanie.
- Jarli... Ty nie jesteś homo, prawda? Okłamywałeś cały ten czas?
- Ej, ej ej... Nie nazwałbym tego okłamywaniem... - zaśmiał się cicho i wciągnął mnie do środka kawalerki. - A bardziej utrzymywaniem Ciebie w niewiedzy. - zaśmiał się cicho i pogłaskał mój policzek. Uśmiechnęłam się delikatnie i wtulając twarz w jego dłoń, zamknęłam oczy i oddałam się w jego dłonie, zapominając o dziwnej rozmowie.
Komentarze
Prześlij komentarz