Koszmarny poranek~ Joanna

Po wczorajszej nocy bolał mnie każdy mięsień, a każdy fragment skóry jaki stykał się z liną, był mocno zaczerwieniony lub aż siny. Ze smutkiem obserwowałam moje nagie ciało w lustrze. Zauważyłam na szyi, gdzie był zarys kręgosłupa, przypalenie papierosem. Z każdym ruchem, czułam jednak potworny ból na dolnej partii ciała.
- Joanna- Odezwał się oschły głos Jarliego. Zadrżałam i naciągnęłam na siebie czarną, długą sukienkę z rozcięciem na udzie.- Bo zaraz tam wejdę. Wychodź..
- Chwilkę jeszcze. Daj mi..- Nim skończyłam, on już stał za mną i złapał mnie za pośladek.
- Gdzie się stroisz? - Wyszeptał mi do ucha i obserwował ból w mym odbiciu w lustrze.- Jak dla mnie te majtki powinnaś zdjąć..- Odsunął mi sukienkę z biodra a potem majtki. Pochylił mnie nad umywalką i obserwował me pośladki, wypięte i nagie. Ja zaś prawie mdlałam od smrodu chemii jaka ciągnęła od ceramiki.
- Ja...jarli.. Proszę Cię, daj mi do pracy iść?..- Jęknęłam cicho gdy coś wsunął w me pośladki. Czyli jednak mnie nie wypuści...
Dwie godziny później, leżałam zapłakana na ziemi. Sukienka była podarta, makijaż rozmazany a w mej dłoni był pistolet.
- Cholera, co ja zrobiłam?- Wyszeptałam sama do siebie i spojrzałam na lodowate ciało mego napastnika obok siebie. 

Komentarze

Popularne posty