Utrata zaufania~ Magie

Stałam zlękniona pod ścianą, patrząc mu w oczy. Mój oddech drastycznie przyśpieszył, a dłonie się trzęsły. Zbliżał sie małymi krokami i zrzucił z siebie szarą koszulę. Gdy chciałam go odepchnąć, złapał mnie za nadgarstki jedną dłonią, a drugą powoli wsunął pod moją koszulkę. Miał okropnie zimne dłonie, takie szorstkie i wyniszczone przez chemię do wywoływania zdjęć.
Przerażona zamknęłam oczy i odchyliłam głowę jak najdalej, czując jego oddech na mej szyi. Zaczęłam się wiercić i szamotać dłońmi, złapałam go przypadkiem za kosmyk włosów, na jakich zacisnęłam palce i wyrwałam je. Wiem o tym, bo mnie na moment puścił i cicho jęknął.
- Bolało... Dlaczego to robisz? I dlaczego się tak bronisz? Wiem że tego chcesz. - znów się zbliżył, a ja się mu wymknęłam w ostatniej chwili i uciekłam do małego pokoiku obok. Zamknęłam za sobą drzwi i rozejrzałam się, jak ucieć.
Był już tak blisko. Drzwi nie trzymały zamka. Otwarł je bez problemu i wszedł do środka. Gdy znów chciałam mu uciec, złapał moją dłoń, i przyciągając do siebie, wsunął dłoń pod moją koszulkę i złapał za pierś. Nim wsunął drugą łape w spodenki, zadrapnęłam jego policzek aż do krwi, a potem...
Puścił mnie i odsunął się do kąta pokoiku.
- Magie... Ja... przepraszam ja... Straciłem kontrolę i... - zaczął się tłumaczyć. Po moich policzkach spływały już dawno łzy. Złapałam tylko za płaszcz i trampki i obudziłam brata. Bez słowa wyszłam z na wpół nieprzytomnym bratem i próbowałam się opanować. Nie chciałam już go widzieć. Nie chciałam nawet o nim myśleć. Nadal czułam jego łapy na swym ciele, ale musiałam skupić się na drodze.. Gdzieś nieopodal mego domku, usłyszałam Maxa. Przebudził się do końca jak widać...

Komentarze

Popularne posty