Uciekam przed przyszłościa~ Aleks

- Aleks! Wychodź już! Nie możesz się tak cały czas ukrywać! Co z tego, że Cię szukają te dziady?! Zbierzemy kasę, oddamy im ją i po sprawie!
Już od dobrej godziny stała pod mymi drzwiami i krzyczała, żeby mnie wyciągnać z domu. Nie chciałem jej jednak widzieć. Nie dziś. Nie w takim stanie.
Ale miała rację. Wreszcie się połapią, że pomieszkuję na strychu w bloku i mnie załatwią za te 600 zł zaległości. Zdenerwowany kopnąłem w starą książkę, która trafiła w drzwi. Stary zawias nie wytrzymał i ujrzałem w drzwiach młodą, srebno-szarowłosą Samanthę. Dziewczyna wchodząc, podniosła moją książkę i spojrzała na zrujnowaną okładkę. Obserwując każdy jej ruch, jak zranione, przerażone zwierzę, sięgnąłem po moje, jakże przekochane glany. Byłem przygotowany do ucieczki w każdym momencie. Ona jednak mało się poruszała. Wyczuła mój strach? Potrząsnąłem lekko głową, sprawiając nagle, że gumka pękła i cała chmara dredów opadła mi na twarz. Usłyszałem jej słodki, delikatny chichot. Zgarnąłem włosy z twarzy i uniosłem głowę, a ona już klęczała przy mnie. Kiedy ona tu przyszła?
- Sam, nigdzie nie pójdę. Nie chce kraść, prosić o kasę, nic. I tak mi nie dadzą... - położyłem powoli drżącą dłoń na jej delikatny policzek. Była zmęczona, pewnie płakała znów całą noc. - Chodź, dziecko, dam Ci kawy... - wstałem i podałem jej dłoń, by wstała. Zawsze pomagała każdemu, gdy tak naprawdę oma potrzebowała pocieszenia czy rady.
- Joanna znów uciekła? - zapytałem, gdy woda już się gotowała. Odwróciłem się przodem do niej. Siedziała skulona na materacu i próbowała się do kogoś dodzwonić. Pewnie do Joanny...
Powoli podszedłem do niej. Moje kroki wydawały się strasznie ciężkie i z trudem się poruszałem. - Sam... Sam, nie łatwiej sprawdzić czy jest w pracy? I tak nie odbierze...
Jej szare oczy wpatrywały się we mnie z wyczekiwaniem. Po chwili jednak uśmiechnęła się i udając, że nic się nie stało, zaczęła się zachowywać jak zawsze.

Komentarze

Popularne posty