Gdy myślisz, że mnie masz, ja Ci uciekam.~ Magie

Nie widziałam Maxa dobre 4 lata. Uciekł albo został wyrzucony przez ojca. Za narkotyki. Za problemy. Po śmierci mamy wiele się zmieniło. Gdy tylko ukończyłam osiemnaście lat, wyniosłam się z tamtej dziury i ruszyłam w poszukiwanie brata. Długo mi to zajeło, ale odnalazłam go.
Stałam teraz przed łazienką w zapchlonym, śmierdzącym mieszkanku, gdzie śmierdziało krwią, wymiocinami i potem. Robiło mi się niedobrze, obserwując cień brata.
- Max... Zbieraj co masz z ubrania i jedziemy. - westchnęłam, wycofałam się z łazienki i usiadłam na czymś, co miało przypominać kanapę. Poprawiłam czarną sukienkę na kolanach i wreszcie doczekałam się aż w koncu się zbierze.
Siedząc w samochodzie, spojrzałam kątem oka na Maxa.
- Nie powiesz nic? Nie chcesz wiedzieć, co zamierzam z tobą zrobić? - powiedziałam odrobinę zbyt gwałtownie i skręciłam w lewo, kierując się bardziej na obrzeża miasta.
- Odstawię Cię albo w mieszkanku albo poczekasz na mnie u kolegi, bo jestem umówiona na sesję...
- Nie. Nie godze się, by ktoś ci zdjęcia robił. - przerwał mi nagle, a ja ledwo zahamowałam na czerwonym świetle. Spojrzałam w jego błękitne oczy, tak samo głębokie jak moje. Zauważyłam w nich troskę.
- To zwykła sesja, a nie pornofilm.... Nic mi się nie stanie. - uśmiechnęłam się do niego czule i poczułam jak jego szorstkie palce dotykają mego policzka, gdy ja znów musiałam się skupić na jeździe.
- Magie, jeśli cię tknie, zatłukę jak psa... - ostrzegł mnie. - Nie godzę się, by ktoś skrzywdził moją małą... - zadrżał. Czułam to dokładnie. Jego organizm zaczął odczuwać brak środków psychotropowych.
Musiałam się sprężyć. Chwilę potem byłam z nim w kawalerce Jariego. W wejściu minęliśmy Joanne, która długo wpatrywała się w braciszka. Szybko wciągnęłam go do pomieszczenia, posadziłam na kanapie, opatuliłam kocem i dałam mu spać. Tego jego organizm potrzebował. Zaczyna sie odwyk...

Komentarze

Popularne posty