Boję się krzyku...~ Samantha

Siedziałam z nim w tej pseudo kuchence, pijąc kawę. To było miłe, jak bez skutku próbował mnie pocieszyć. Opowiadał dowcipy, żartował, łaskotał czy śmiał się sam z sibie, chociaż sam nie był w idealnym stanie. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie i napiłam kawy z dużego kubka rozmiarów garnuszka.
- Aleks, wystarczy. Nie męcz się już tak - zaśmiałam się cicho i zaczesałam włosy w niezgrabny kok. - Zapewne wróci jak zawsze po trzech dniach, będzie się zachowywała jakby nic się nie stało i będzie normalnie... - wstałam powoli i podeszłam do niego. Z kieszeni wyjęłam nową gumkę do włosów i przedzieliłam jego dredy na równe trzy części.
- Tylko, że ty cierpisz, bo chcąc upilnować młodszą siostrę, sama się ranisz, gdy ta po kolejnej kłótni ucieka, bo nie ma ochoty Cię słuchać, bo dzieli was półtorej roku tylko. - skomentował to poprawnie, wręcz idealnie. Nie musiałam nic mówić. Znał mnie lepiej niż Joanna.
- Aleks, ja pójdę do niej do pracy i ją przeproszę, gdy ty wyjdziesz teraz ze mną, załatwimy kasę i oddasz im ją... - powiedziałam pewna siebie i wierzyłam, że mi nie zaprzeczy. Było inaczej.
- Pojebało? Wcisną mi znów nowe prochy, znów będę musiał nimi handlować... A ja już nie chcę. Był to jeden wyskok w bok  bo kasy potrzebowałem, a mam 4 lata zmarnowane na ucieczce, by mnie nie złapano! - wykrzyczał do mnie. Wystraszyłam się i odskoczyłam w bok, potrącając tym samym wazon i wraz z suchymi kwiatami rozpadł się na milion kawałków. Od razu wstał i widziałam żal w jego spojrzeniu.
Nie miałam jednak ochoty go słuchać. Zostawiłam szybko małą paczuszkę na parapecie i wybiegłam z jego "mieszkanka", musząc odetchnąć, pozbierać się. Nie wiedziałam nawet czy on za mną biegnie. Najpierw przeskakiwałam po dwa schodki w dół, aż wreszcie przeskoczyłam poręcz i przelatując ostatnie piętro, wybiegłam z bloku i ruszyłam dalej, prosto przed siebie, aż nie opatuliła mnie zieleń małego parku...

Komentarze

Popularne posty