Problemy ~Samantha
Siedzieliśmy tak na trawie i rozmawialiśmy, tak naprawdę o niczym. Kupiłam Max'owi butelkę wody w pobliskim kiosku, porozmawialiśmy o zainteresowaniach i... I nagle mój telefon się odezwał.
- Musimy wracać już. Aleks jest dość zdenerwowany bo nas nie ma. - Wstałam i podałam mu dłoń. Złapała ją, wstał z moją pomocą i ruszyliśmy dalej. Po drodze wstąpiłam do sklepu jeszcze, zrobiłam szybkie zakupy i wróciliśmy do domu gdzie czekał już głodny Aleks i...
- Gdzie byliście?- Odezwał się cichy i delikatny głosik Magie. Stała przy kuchence i chyba kończyła robić coś przy piecu. Jej czarne włosy opadały na smukłe ramiona. Przez głowę przemknęła mi myśl, że ona chyba ma jakieś problemy żywieniowe. Ale cóż, nie będę drążyła ten temat. Nie teraz.
- Musimy wracać już. Aleks jest dość zdenerwowany bo nas nie ma. - Wstałam i podałam mu dłoń. Złapała ją, wstał z moją pomocą i ruszyliśmy dalej. Po drodze wstąpiłam do sklepu jeszcze, zrobiłam szybkie zakupy i wróciliśmy do domu gdzie czekał już głodny Aleks i...
- Gdzie byliście?- Odezwał się cichy i delikatny głosik Magie. Stała przy kuchence i chyba kończyła robić coś przy piecu. Jej czarne włosy opadały na smukłe ramiona. Przez głowę przemknęła mi myśl, że ona chyba ma jakieś problemy żywieniowe. Ale cóż, nie będę drążyła ten temat. Nie teraz.
-Max potrzebował świeżego powietrza... No i zakupy zrobiliśmy.- Uśmiechnęłam się szeroko i pokazałam siatki pełne jakiegoś jedzenia.
- No.. Fajnie się bawicie nicponie..- Westchnął Aleks i potarł skroń, wracając do czytania książki. Albo mi się zdawało albo wydawał się jakiś dziwny. Inny...
kilka minut później siedzieliśmy w czterech przy stole i jedliśmy coś co miało być chyba jajecznicą z pomidorami.Ta cisza dzwoniła mi w uszach i miałam wrażenie że mnie coś trafi. Za cicho. Za spokojnie. Chciałam rozmawiać, coś odkrywać.. Cokolwiek!
No i wtedy wstała Magie. Podniosła swój talerz i podeszła do zlewu.
-Max.. Ja wiem że ci ciężko, że może być coś nie tak i ze masz ten odwyk...-Jej głos był coraz cichszy i bardziej piskliwy. Jakby się bała własnego brata, ale co by się dziwić?- Ale nie sądzisz, że teraz powinieneś.. No ten.. Wrócić do terapii lekowej? Mimo wszystko one ci pomagały...- Powoli się odwróciła w naszą stronę ale wzrok miała utkwiony w swoich dłoniach. Chciałam w tym momencie coś powiedzieć ale Aleks złapał mnie za dłoń, dając mi do porozumienia, że to nie nasza sprawa.
-Max.. Ja wiem że ci ciężko, że może być coś nie tak i ze masz ten odwyk...-Jej głos był coraz cichszy i bardziej piskliwy. Jakby się bała własnego brata, ale co by się dziwić?- Ale nie sądzisz, że teraz powinieneś.. No ten.. Wrócić do terapii lekowej? Mimo wszystko one ci pomagały...- Powoli się odwróciła w naszą stronę ale wzrok miała utkwiony w swoich dłoniach. Chciałam w tym momencie coś powiedzieć ale Aleks złapał mnie za dłoń, dając mi do porozumienia, że to nie nasza sprawa.
Komentarze
Prześlij komentarz