Co ja zrobiłem...~ Jarli

Udając że śpię, słuchałem uważnie rozmowę Joanny z lekarzami i policją. Cholera, nie wiedziałem że przez moją głupotę, ona będzie miała problemy...
-Ale.. Ale jak to możliwe, że mnie zamykacie?!- Wykrzyczała błagalnie Joanna walcząc z kajdankami.- Przecież ja nic złego nie zrobiłam!
- Zastrzeliła pani niewinną osobę i postrzeliła tego chłopaka.- Powiedział oschle policjant pokazując dłonią na mnie.
-To nie prawda! - Przekręciłem delikatnie głowę w bok by spojrzeć na nią. Wdech mi zaparło widząc ją. Zadrapania na ranieniach i twarzy, potargane włosy... I łzy na jej buzi.- Ja nie postrzeliłam Jarli'ego! Ja go kocham!..- Mówiła coraz to ciszej. Zacisnąłem palce w pięści. Nie mogłem tego dłużej słuchać, Ale nim odważyłem się pokazać ze nie śpię, że jestem.. Nim coś powiedziałem, oni ja wywieźli z pokoju.
-Jo..Joanna..- Wychrypiałem a lekarze spojrzeli na mnie.- Proszę, zostawcie Joanne..- Zacząłem się rzucać mino bólu w udzie. Cholera. No tak. Peter postrzelił me udo...
- Proszę się uspokoić- Powiedziała oddziałowa.- Proszę podać mu 20 mg środka uspokajającego...- Odparła do drugiej pielęgniarki ale ja nadal się rzucałem.
-Nie! Joanna jest niewiana! Oddajcie mi ją! To moja wina!- Zacząłem krzyczeć puki nie poczułem ukłucie w ramie. Spojrzałem na nie, a widząc w nim strzykawkę, zamarłem. Po chwili widziałem tylko rozmazane sylwetki lekarzy. Słabłem aż wreszcie całkowicie traciłem przytomność.

Komentarze

Popularne posty