Palant ~ Max
-Nie wierze, że ona po prostu uciekła!- Wykrzyczałem zły i uderzyłem dłonią w stół.
- Debilu, to twoja wina. Nie wyżywaj się więc na niej za własna głupotę!- Wykrzyczał w moją stronę ten dredowiec. Miałem ochotę tam podejść i mu przypieprzyć w tą mordę. Powstrzymała mnie od tego tam mała...
-Kurwa, nie stawaj między dorosłymi gdy się kłócą!- Wykrzyczałem odpychając dziewczynę która próbowała stanąć między nami.- Ten gnój zasługuje na porządne mordobicie! Nawet za to ze mi nie chciał pomóc gdy byłem w trudnej sytuacji!- Wykrzyczałem i ruszyłem w stronę chłopaka z impetem.Nie spodziewałem sie jednak że przez to wszystko co ostatnio się stało, mogłem tak osłabnąć. W jednym momencie, nim się obejrzałam, leżałem już na ziemi z wykręconą ręka.
- Spróbuj jeszcze raz, a ci tą rączkę złamie ćpunie!- Splunął obok mnie Alex i wstając ze mnę, podszedł do tej szmaty która patrzyła się na to wszystko z odległości. Chwilę później było jednak już ciemno i nic nie pamiętałem co się działo...
Gdy otwarłem oczy na nowo, wiedziałem tylko że coś głupiego zrobiłem. Nic jednak nie rozumiałem. Dlaczego leże na ziemi? Dlaczego głowa mnie boli? Dlaczego mam ręce skute za plecami?
- Halo?..- Zapytałem zachrypniętym głosem. Moim oczom ukazała się sylwetka Magie. Stała w pewnej odległości z paczą jakiś tabletek w dłoni. Jej wzrok, skierowany w moja stronę był...- Dlaczego jesteś taka smutna? Coś się stało?- Ale nie otrzymałem odpowiedzi. Podeszła do mnie, złapała mnie mocno za policzki bym otwarł usta, i wepchnęła w niej dwie tabletki tego świństwa na schizę. Nie pozwoliła mi tego wypluć. Stala tylko tak pochylona nade mną i zatykała mi usta bym to połknął.
- Debilu, to twoja wina. Nie wyżywaj się więc na niej za własna głupotę!- Wykrzyczał w moją stronę ten dredowiec. Miałem ochotę tam podejść i mu przypieprzyć w tą mordę. Powstrzymała mnie od tego tam mała...
-Kurwa, nie stawaj między dorosłymi gdy się kłócą!- Wykrzyczałem odpychając dziewczynę która próbowała stanąć między nami.- Ten gnój zasługuje na porządne mordobicie! Nawet za to ze mi nie chciał pomóc gdy byłem w trudnej sytuacji!- Wykrzyczałem i ruszyłem w stronę chłopaka z impetem.Nie spodziewałem sie jednak że przez to wszystko co ostatnio się stało, mogłem tak osłabnąć. W jednym momencie, nim się obejrzałam, leżałem już na ziemi z wykręconą ręka.
- Spróbuj jeszcze raz, a ci tą rączkę złamie ćpunie!- Splunął obok mnie Alex i wstając ze mnę, podszedł do tej szmaty która patrzyła się na to wszystko z odległości. Chwilę później było jednak już ciemno i nic nie pamiętałem co się działo...
Gdy otwarłem oczy na nowo, wiedziałem tylko że coś głupiego zrobiłem. Nic jednak nie rozumiałem. Dlaczego leże na ziemi? Dlaczego głowa mnie boli? Dlaczego mam ręce skute za plecami?
- Halo?..- Zapytałem zachrypniętym głosem. Moim oczom ukazała się sylwetka Magie. Stała w pewnej odległości z paczą jakiś tabletek w dłoni. Jej wzrok, skierowany w moja stronę był...- Dlaczego jesteś taka smutna? Coś się stało?- Ale nie otrzymałem odpowiedzi. Podeszła do mnie, złapała mnie mocno za policzki bym otwarł usta, i wepchnęła w niej dwie tabletki tego świństwa na schizę. Nie pozwoliła mi tego wypluć. Stala tylko tak pochylona nade mną i zatykała mi usta bym to połknął.
Komentarze
Prześlij komentarz