Odplyw ~Max
Samantha. Drobna dziewczyna o pięknym uśmiechu i szerokiej gamie zainteresowań o jakich właściwie, od kiedy tylko wyszedłem z mieszkania, zaczęła opowiadać. Gdy się jej zapytałem dlaczego mi o tym mówi, odparła, że chce zająć me myśli czymś innym niż myśleniem o trawce. Powiedzmy, że sie jej udało, ale jej słownictwo... Okropieństwo. Nigdy nie myślałem, że z ust kobiety mogą wychodzić takie słowa. Słuchając ją, aż mnie ciarki przechodziły.
No dobra, była już taka jedna która nie przejmowała się tym, jakie słowa wypowiadała. Angela, nie wiem czy to jej prawdziwe imię czy przezwisko na ulicy. Prostytutka z wyższych swer, której usta wypowiadały okropieństwa ale ciało rekompensowało to przyjemnością. Tak, czasem zdarzało mi się, że zamiast na narkotyki, wydawałem całe pieniądze na tą damę...
Z zamyśleń wyrwał mnie głos dziewczyny. Otwarłem oczy i spojrzałem na nią zdezorientowany.
- Max?... Maksymilianie, ocknij sie i powiedz coś do mnie...
- Tylko nie Maksymilian...- Wyszeptałem słabym głosem i zorientowałem się, że leże na trawie. Czując lekki ból w głowie, podniosłem sie zdezorientowany do siadu i spoglądając na nią, zamrugałem kilkakrotnie. Czyżbym odleciał nagle? Ale to przecież nie możliwe? Kiedy niby?!
- Jezu aleś ty mnie wystraszył? Wiesz, chyba to nie był najlepszy pomysł by z Tobą wychodzić jeszcze..- Odetchnęła z widoczną ulgą i usiadła po turecku obok mnie. Ja jednak nadal nic się nie odzywałem, wpatrując się przed siebie w nicość i myśląc kiedy me myśli o dziwne, przerwała utrata świadomości.
- Uderzyłaś mnie?- Zapytałem nagle, dotykając palcami gorącego i obolałego policzka. Spojrzawszy na nią, zobaczyłem skruchę w jej oczach i zagryzła delikatnie swe drobne wargi.
- Mu..musiałam przecież jakoś Cie obudzić... Z dobre piętnaście minut leżałeś i miałeś lekkie drgawki...- Powiedziała cicho, opuszczając wzrok na swe nogi, a nas ogarnęła znów głęboka cisza...
No dobra, była już taka jedna która nie przejmowała się tym, jakie słowa wypowiadała. Angela, nie wiem czy to jej prawdziwe imię czy przezwisko na ulicy. Prostytutka z wyższych swer, której usta wypowiadały okropieństwa ale ciało rekompensowało to przyjemnością. Tak, czasem zdarzało mi się, że zamiast na narkotyki, wydawałem całe pieniądze na tą damę...
Z zamyśleń wyrwał mnie głos dziewczyny. Otwarłem oczy i spojrzałem na nią zdezorientowany.
- Max?... Maksymilianie, ocknij sie i powiedz coś do mnie...
- Tylko nie Maksymilian...- Wyszeptałem słabym głosem i zorientowałem się, że leże na trawie. Czując lekki ból w głowie, podniosłem sie zdezorientowany do siadu i spoglądając na nią, zamrugałem kilkakrotnie. Czyżbym odleciał nagle? Ale to przecież nie możliwe? Kiedy niby?!
- Jezu aleś ty mnie wystraszył? Wiesz, chyba to nie był najlepszy pomysł by z Tobą wychodzić jeszcze..- Odetchnęła z widoczną ulgą i usiadła po turecku obok mnie. Ja jednak nadal nic się nie odzywałem, wpatrując się przed siebie w nicość i myśląc kiedy me myśli o dziwne, przerwała utrata świadomości.
- Uderzyłaś mnie?- Zapytałem nagle, dotykając palcami gorącego i obolałego policzka. Spojrzawszy na nią, zobaczyłem skruchę w jej oczach i zagryzła delikatnie swe drobne wargi.
- Mu..musiałam przecież jakoś Cie obudzić... Z dobre piętnaście minut leżałeś i miałeś lekkie drgawki...- Powiedziała cicho, opuszczając wzrok na swe nogi, a nas ogarnęła znów głęboka cisza...
Komentarze
Prześlij komentarz